2017,  solo

solo trip na odległość…

Trip spontan MEGA spontan, korzystając z wolnego i pięknej pogody postanowiłem pojechać trochę na odkległość tak jak moda podaje :), nie no zaimponował mi do tego pomysłu twórca strony Rowerem po Śląsku, gdzie sam ostatnio taki wyczyn sobie zorganizował, tak więc odpalam moją leciwą szosę i w trasę, zaplanowane miałem do przejechania 300 km, ale od razu brałem pod uwage to że moge nie dać rady, bo to naprawdę duża odległość, planowanie swoję drogą, a rozsądek też, dlatego pokonałem na rumaku 241 km co dla nie jest zaskoczeniem…z tego miejsca pozdrawiam Adiego, który kręci na maratonach, szacun dla ciebie!!! startuję godzina 7:30, słoneczko jeszcze nie do końca u góry, ale widać że będzie super…jedziemy

miałem jechac sam a tu jakiś kolega mnie cały czas goni i towarzyszy 😉

kieruję się na Racibórz, gdzie zatrzymuje się w McDonaldzie i odbieram gratisową kawusię, bo wbiłem się właśnie na promo 🙂

kawusia wypita i kręcimy dalej przez Ocice, gdzie porzycam rower i KONIEC 🙂

nie no żartuję, fota i jazda dalej, ale szybcikiem bo coś mnie goni tak się przestraszyłem 😉

a co to było sam nie wiem, może ta maszyna rolnicza, wyglądająca jak potwór 😉

dalej po drodze piękne widoczki z Pradziadem w tle…

piękne widoczki i klimaty, więc rowerek z radosci do góry 😉

widoczki, widoczkami ale trzeba kręcić, kierunek Głubczyce gdzie dobijam i robię mały odpoczynek i posiłkuje się…

 no ale jedziemy dalej, gdzieś tam w polu taka sobie samojebka 😉

dalej jade przez Czechy, dokładnie przez…

i za kilka km znowu w PL i wpadam do…

no i pozdrowienia po diabelsku doa DBT 🙂

no i mam kolejny przystanek, pauze, zapodajemy soczki aby nabrac sił 🙂

drugi soczek…

ten przystanek to gdzieś przed Nysą…jedziemy właśnie do niej…

po drodze jeszcze zachaczam widzac znaki do Muzeum Jeńców Wojennych, gdzie mały postój po pieczątkę i foto…

kawałek dalej duży cmentarz jenców i kamień pamiątkowy…

kawałek dalej przejazd kolejowy i tu było najlepsze, heh pierwszy przejazd jedzie pociąg…

przepuszczamy go przepisowo, chodź był jeszcze daleko, osobówki z tan czas jeszcze trzy przejechały 😉 no ale to taki polski standard…

pociąg pojechał z zawrotna jak się okazuje prędkością, jadę dalej i doganiam go heh

i znowu na przejeżdzie przepuszczam, on naprawdę zapiernicza jak ślimak 🙂

jade dalej i wpadam na kolejny przejazd tej samej nitki kolejowej z myślą że znowu go spotkam, no ale niech tam wyprzedził mnie bo mialem dalej 🙂

tym sposobem dobijam do…

ale nie zatrzymuje się tu tylko przejazdem mykam dalej, za Nysa mały postój na soczek w sklepie…

i jazda dalej do Opola…foto z pozdrowieniami dla DBT 🙂

i w kończu po przekręceniu 175 km  jestem w…

wjazd w promieniach słońca, dla mnie bomba

tutaj dłuzszy postój na obiad, i zasłużony odpoczynek po przekroczeniu bariery 200 km, niestety po przejechaniu 150-go km zaczoł mi dokuczać skurcz w nogach co nie było przyjemne, ale jakoś sytuację opanowałem i dojechałem do Opola tracąc czas bo często musiałem się zatrzymywać i rozprostowac nogi, bałem sie że to już koniec…

konsumując obiadzicho pomyślałem że wrócę do Rybnika pociągiem, no ale nie udało się bo pociąg dopiero za 2,30 godziny, więc wpadam na pomysła jazdy dalej do Kędzierzyna gdzie ten pociąg jedzie i tam wpadne do niego, skurcze ustapiły więc kręcimy…

jade sobie spokojnie ale widze ze do Kędzierzyna na pociąg mogę nie zdażyć więc wpadam na dworzec w Zdzieszowicach… wczesneij jeszcze meirzy mnie Zdzieszowicki fotoradar 🙂

konsumuje jeszcze żabkowego fastfuda, bo zgłodniałem od Opola 🙂

w końcu wsiadam do pociągu i jade do Kędzierzyna gdzie mam przesiadkę do pociągu w kierunku Raciborza, przesiadka, myślalem że mam kilka minut na przejście z czwartego na pierwszy peron więc szybko wyskakuję i rowerem poruszam się jak hulajnogą po preonie gdzie za jakiś czas za ściany wyskakuje wścieły cieć i mnie opierdala i wmawia że jażdże na rowerze po dworcu i w tym momencie mie wkurw… na maxa i nie wytrzymalem oalłem go a on mnie szarpie za tylne koło no to jak się odwróciłem to boniu wrrr kazałem sie mu przedstawić i wylegitymować, co go uspokoiło no i wylegitymował się cieć jeden, pogadaliśmy sobie dość głośno, mówi mi że pisze mandat za jazde rowerem po peronach not o ja do niego pisz Pan ja dzwonię na Policję tak to załatwimy, a on ze ma to nagrane a ja do neigo nie ma sprawy ma pan nagrane jak się odpycham rowerem a nie jade na nim więc nie wygra Pan…no i odpuścił cfaniak, ciec pierdzielony, mam jego foto bo to nawet nagrywałem ale tu tego pys… nie pokażę…

Po całej sprawie jade do Nędzy gdzie wysiadam i mam pociąg dalej do Rybnika za 10 minut, ale pomyślałem sobie że jednak pokręcę jeszcze mimo ciemności a i tak pociąg jedzie 40 minut z Nędzy do Rybnika a do pokonania mam 22 km więc nie wiem czy nie będę od niego jeszcze szybciej :), jak pomyślałem tak zrobiłem, jedziemy w ciemnościach, gdzies na wysokości Górek Śląskich zatrzymuje się przy znaku i robię foto aby wysłac go do znajomej Danki bo tu mieszka, fota zrobiona i wysłana do neij z dopiskiem stawiej woda na kawa dziołcha ;)…

ja tu do Dany wysyłam foty a za kilkaset metrów omija mnie dużym łukiem i MEGA fatalnie i niebezpiecznie jakiś seat, ja już gul taki że myślałem że nie wiem co zrobię, otwiera się szyba i niż kobitka się odezwała to ja już do niej ostro co Pani odpierdziela, a łona do mnie LuKaS to ty jo ni moga, ja do niej kurwa Dano to ty ja pierdziu no i stanyli my na rancie pogodać 🙂 heh co za sytuacja, pomysleć że jak bym pojechał pociągiem to by tego nie było 🙂

Dana super spotkanie – pozdro do Cia dziołcho ty nasza 😉

Także podsumowując wyjazd jest OK, dystan który zakładałem to 300 km, osiągnołem 241 km bez pociągu, więc dla mnie OK, ale doświadczyłem na własnej skórze że kolarstwo takie to nie jest łatwe, dlatego jeszcze raz szacun z tego miejsca do Adigo…

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Warning: Undefined array key "pages" in /profiles/l/lu/luk/lukas-rybnik/lukas-rower.cba.pl/wp-content/plugins/facebook-messenger-customer-chat/facebook-messenger-customer-chat.php on line 117