2017

tripy szosą

Stało się otrzymany rower od Leszka został w końcu przeze mnie wskrzeszony do nowego życia, sytuację jego otrzymania opisywałem TU, w tym także jego przywracanie do życia :). Nadszedł w końcu ten dzień, a dokładnie 03.03.2017 kiedy to wyruszył w pierwszy trip po remoncie…

jedzieee 🙂

a tu moja uśmiechnięta gemba 🙂

pierwszy trip to jakieś 35 km na Świerklany i na około do domciu, pierwsze wrażenia niesamowite, zawsze byłem przeciwnikiem szosy, bo jazda na niej to tylko droga wśród samochodów, ale jak tego zasmakowałem osobiście to zdanie zmieniam, piękna jazda, znowu coś innego niż na mtb czy turystycznym…

foto również z flagą WRŚ, z Dedykacją dla Dyzia 🙂

dalej już Rybnik i foto przed Bazyliką…

tego samego dnia tylko, że w południe pogoda i frajda z rajzy nie dała mi spokoju i musuałem jeszcze raz pokręcić, więc kręcimy, dystans to prawie 60 km…

heh, a żeby było mało to pojechałem jeszcze w nocy na nocny trip z Gustavem i nie tyko, wyjazd 22-ga i jazda w ciemnościach, ale za to jaki luzy na drodze, aż miło…

plan jazdy był taki, aby pokręcić w nocy i na koniec udać się do piekarni po swieże pieczywko, no i udało sie przekręcić jakieś 60 km z wizyta na konieć w spomnianej piekarni, godzina 1:30 a my przed nią i czekamy na otwarcie 🙂

heh a tu gustav w kolejce 🙂

no i kolejny dzionek 05.03.2017 wstaje rano i krecę w kierunku Rud, plan był taki aby pokręcić na Annaberg z znajomymi, którzy to właśnie o godzinie 8:00 z rynku tam pojechali, ale jako, że miałem dziś jeszcze morsowanie w Jastrzębiu o 15-tej więc odpusciłem to pojechałem na nimi troche później z nadzieja spotkania ich w rudach, no ale nie udało się, jak się potem okazało to mineliśmy się dosłownie o sekundy :(, no więc foto przy Klasztorze…

i lecimy dalej w kierunku Sośnicowic , zatrzymując się na foto w Bargłówce…

trasa dość szybka, ale przy mega mocnym wietrze, gdzie naprawdę utrudniał mocno jazdę…

no i żeby było mało to jeszcze raz po godzinie 13-tej wyskoczyłem pokrecić, tym razem kierunek Gorzyczki i dalej przez Petrovice na morsowanie, trasa bardzo wymagająca, a to przez nieustający mocny wiatr wiejący mi prosto w twarz, było ciężko ale pojechałem, w Łaziskach zatrzymałem się na cmentarzu w celu wstąpienia na grób zmarłego kolegi Jarka z poprzedniej pracy…

jakoś zawsze co tam przejeżdżam to wstępuję…dalej już droga z wiatrem lekko bocznym i miejscami piękne widoczki…

na miejscu w Jastrzębiu morsowanie, ale bez kąpieli 🙂 tym razem, tzn nie tak do końca bo jak dotarłem na miejsce to byłem tak mokry że hoho :), po drodze do Świerklan wstąpienie jeszcze do baru na pifffooo, gdzie spotkałem siedzącego szwagra i ojca, no to głupio było nie wstapić ;), także trasa zakończona w Świerklanach, gdzie rower wylądował w bagażniku samochodu i tak trafiłem do domku 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Warning: Undefined array key "pages" in /profiles/l/lu/luk/lukas-rybnik/lukas-rower.cba.pl/wp-content/plugins/facebook-messenger-customer-chat/facebook-messenger-customer-chat.php on line 117